sobota, 28 stycznia 2017

Serce w Hiszpanii

Człowiek rodzi się z sercem. No tak, to przecież logiczne, że serce to taka nieodłączna część każdego człowieka. Ciężko, żeby go nie było.
Potem to serduszko rośnie, razem z tym człowiekiem. I tu zaczyna się przygoda.
Każdy z nas oddaje gdzieś, komuś kawałek, jakąś cząstkę swojego serca. Jest ona większa, jest ona mniejsza, mówimy, że oddaliśmy komuś całe swoje serce, choć w gruncie rzeczy jest to nieprawda.
Według mnie, to jest wymiana.



W moim wypadku, taki właśnie kawałek serduszka zostawiłam gdzieś tam, w Hiszpanii, a ona zostawiła kawałek swojego serca dla mnie. 

I tak jak to z każdym organem bywa, nieużywany zanika.

Stąd właśnie ten blog.

Choć rzadko pisany, zawiera kawałki tych wspomnień. Skrawki tego serca przyrośniętego do innych jego części. Piszę go dla siebie, piszę go dla tych, którzy wybierają się czasem w dłuższą lub krótszą podróż, chcą porady, coś poczytać, albo po prostu nudzą się do obiadu. Chcę zajrzeć po latach w niego i pomyśleć- kurcze, ale tam było ekstra, może wybiorę się jeszcze raz?

Tak jak wróciłam do Alicante. I Altei. I Guadalest. I innych.

Tak jak wrócę jeszcze do Toledo. 


Nie wiem, dlaczego akurat Hiszpania. Odkąd pierwszy raz się tam znalazłam, zapragnęłam jeszcze i jeszcze i jeszcze. Pokochałam ten język, tą otwartość, tę duszę. Niesamowite jak można połączyć żywiołowość i gorącokrwistość z totalnym chilloutem. Inny sposób myślenia, inny styl życia.

Nie wiem, czy jest to metoda na życie, którą bym chciała kroczyć. Nie wiem czy zamieniłabym się. Po prostu obserwuję to z zachwytem, a gdy tam mieszkam, dopasowuję się. To jak wymienić skórę wraz z osobowością na te kilka tygodni. I w obu czuć się dobrze.


Moim marzeniem jest zobaczyć inne kraje hiszpańskojęzyczne. Wierzę, że na bazie tej kultury, te następne są również wspaniałe. Problemem stanie się tylko uzależnienie od tego...



Wiem, że ostatniego posta przeczytało sporo osób. Dajcie czasem o sobie znać, ci, którzy tu wpadają :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz